poniedziałek, 4 lipca 2011

Powrót do codzienności

Jeszcze mną buja... i to wcale nie z nadmiaru trunków wysokoprocentowych ;-) Wróciłam z tygodniowego, cudownego pobytu pod żaglami. Zwiedzaliśmy rodzinnie urocze zakamarki Jezioraka.



Pogoda dopisała, za wyjątkiem jednego dnia, który obfitował w ulewne deszcze i miotający żaglówkami wiatr. Nie jesteśmy miłośnikami ekstremalnych doznań żeglarskich, więc deszczowy dzień spędziliśmy pod pokładem, oddając się lekturom, grając w Sabotażystę ...


... lub dziergając kolejną biel, szybko pochwyconą przed wyjazdem :-)

 Pozdrawiam wakacyjnie :-)

6 komentarzy:

  1. Ależ Ci zazdraszczam tego bujania po jeziorku...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajowo....ech!!
    Musze slubnego na taka krypę namówic!! Extra!!

    OdpowiedzUsuń
  3. To bardzo relaksująca forma wypoczynku. Zupełnie inny rytm dnia, bez pośpiechu i hałasu. Jedynie wiatr wyznacza "prędkość istnienia". Jeziorak to świetne miejsce do żeglowania, ze względu na swoje ukształtowanie. Ma wiele odnóg i cudnych zakamarków. Ciągle coś się dzieje :-) Bardzo polecam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozdrawiam.
    Jeziorak jest cudny do zeglowania ale tez zdradliwy bywa. Znam, kocham moja rodzinna wode :-)
    K.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ Wam fajnie musiało być! Tylko chyba szkoda że tak szybko po wszytskim ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ka.ma, jak pisałam jesteśmy bardzo ostrożni podczas jeziornych wojaży;
    mąż wspomina swój młodzieńczy, tygodniowy obóz żeglarski i powiedzenie opiekuna "Jak znam Jeziorak, to będzie wiało". Niestety przez cały tydzień pływali z wiosłami, zamiast pod żaglami ;-)

    bachud, niestety tak już jest, że wszystko co dobre nadspodziewanie szybko się kończy :-) Może w sierpniu uda się jeszcze wypłynąć na kilka dni.

    OdpowiedzUsuń