czwartek, 20 maja 2010

Zielone zamieszanie

Od ponad tygodnia walczę z zieloniutkim kid moherem YarnArtu, z którego powstaje chusta Haruni. Pierwszy raz dziergam z takiej cienizny. Pod wieczór nie widać już oczek na drucie, bo miejscami, nitka pozbawiona włosia jest cieńsza od nici maszynowych.
Niestety nie obyło się bez zawirowań. Tak rozpędziłam się ze wzorem podstawowym, że zrobiłam siedemnaście powtórzeń motywu, po czym zaczęłam tworzyć wzór brzegowy. Po dotarciu do środkowego oczka na drucie, okazało się, że motyw podstawowy musi być powtórzony parzyście, żeby można było kontynuować robótkę. W związku z tym wycofałam się z oczkami do początku rzędu i dorobiłam jeszcze jeden rząd listków. Po czym zabrałam się za wzór wykończenia. Rzędy były bardzo długie (około 720 oczek w najszerszym miejscu), a co za tym idzie przerobienie jednego rządka zajmowało mi około 30 minut.
Im bliżej zakończenia chusty byłam, tym bardziej niepokoił mnie niknący w oczach ostatni (trzeci) motek, który przeznaczyłam na tę robótkę. Niestety nie wystarczyło mi włóczki na dokończenie chusty. Oceniłam to dopiero w ostatnim rzędzie, ale nie poddałam się. Chusta musi powstać :-)
Dlatego sprułam cały pas wykończeniowy wraz z dwoma powtórzeniami wzoru podstawowego i w nieco mniejszej wersji, jestem na etapie tworzenia ozdobnej bordiury. Może do końca tygodnia zdołam zamieścić zdjęcia wymęczonej narzutki :-)

Na takim etapie prac jestem w tej chwili.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz