poniedziałek, 21 marca 2011

Nowy mini szaliczek

Szaliczek z poprzedniego wpisu został spruty, a w jego miejsce pojawił się już całkiem nowy, jak widać nieco inny. Wykonany na bazie wzoru z DROPS Design. Całość dziergana drutami 3 mm z wełny Merinos Fine (Ispe). Wykończony bawełnianymi półsłupkami wykonanymi szydełkiem 2 mm. Całość waży nieco poniżej 10 gram.


Zostało 40 cm niebieskiej wełenki. Tym razem udało się wymierzyć :-)

niedziela, 20 marca 2011

Mini szaliczek

Po błękitnym Semele zostało mi troszeczkę delikatnej wełenki, z której postanowiłam zrobić mini baktusa dla małego dziecięcia. 


Niestety nie wymierzyłam i na pewno nie wystarczy włóczki do skończenia projektu.  Jeszcze dziś będzie spruty i pewnie powstaną mini rękawiczki, albo skarpetki :-)
A może macie inny pomysł?

Wspomnień czar

Wczoraj odwiedziliśmy Rodziców, u których udało mi się przerobić na cyfrową postać, stare slajdy. Wykonane były w latach osiemdziesiątych. Na nich prezentuję się w letnim ubranku, o którym wspominałam tutaj :-) W spacerze towarzyszy mi Brat. Kolory na zdjęciach może nie są zbyt wyraziste, ale są...




Bardzo jest miłe, powspominać młodzieńcze lata i mieć możliwość zachowania  ich od zapomnienia oraz uwspółcześnienia pamiątek z tamtych chwil :-)

sobota, 19 marca 2011

Słonik dla Malucha

Jakiś czas temu wypatrzyłam na ravelry przepis Ysoldy na włóczkowego słonika. Bardzo mi się spodobał, a teraz nadarzyła się okazja, by wykonać go dla maleńkiego bratanka - Jasia. Wszystkich urzeka ten model. Ma coś w sobie :-) Zresztą oceńcie sami.






Zwierzaczek jest wykonany z niepełnego motka bawełnianej włóczki Bella 21 (Alize). Dziergany był drutami 2,5 mm.

wtorek, 15 marca 2011

Proste bolerko

Niektórzy kółkowi uczniowie przerzucili się z szydełka na druty. Chcą wypróbować różne techniki dziewiarskie. 
Dziergają bolerko zgodnie ze wzorem zaczerpniętym z DROPSA.


Jako że wykonanie ozdobnego brzegu wdzianka, nie jest bardzo oczywiste, przedstawiam filmik prezentujący kolejne etapy tworzenia wzoru.

Krótkie tłumaczenie:
Na robótkę należy nabrać liczbę oczek podzielną przez 6 + 4 (np. 34, 40 lub 46). 
Rząd 1.: wszystkie o. prawe (= prawa strona robótki)
Rząd 2.: o. brzegowe przełożyć na prawy drut, 6 o.p., *3 o.l., 3 o.p.*, powtarzać od * do *, ostatnie 6 o. na prawo.
Rząd 3.: wszystkie o. prawe, ale należy zatrzymać się, gdy na lewym drucie zostaną 4 o. (dalej postępować zgodnie z filmem)
Rząd. 4.: również jak na filmie.

Powtarzać rzędy 1. - 4. do uzyskania połowy długości dzianiny (dla rozmiaru S = 65 cm), z której będzie uformowane bolerko.
Oznaczyć to miejsce. Następnie wykonać drugą połowę dzianiny. W sumie, dla rozmiaru S powinniśmy uzyskać długość 130 cm. Przyszyć krótsze końce "szala", tak jak zaprezentowano we wzorze i na zdjęciu.

sobota, 12 marca 2011

Kwiecista spódniczka

Kwiatki w poprzednim wpisie, kwiatki i tu. Wiosenne akcenty usiłują przebić się przez zimową aurę.







Spódniczka powstała bardzo sprawnie w niedzielny wieczór, tydzień temu, z materiału, który córa wyszperała w domowym pawlaczu. Odnaleziona materia, to pozostałość po letniej spódniczce, którą Mama uszyła dla mnie, gdy byłam chyba w siódmej klasie podstawówki ;-) Ma więc swoje lata. Wolę nie liczyć jakie. Na pewno jestem w tym kwieciu uwieczniona na kolorowych slajdach, z owego czasu. (Może uda mi się je przerobić i dorzucić do tego wpisu?) Bardzo lubiłam to ubranko, bo było radosne i wielce szykowne, jak na tamte lata. Do spódniczki miałam uszytą białą bluzeczkę z różaną aplikacją wyciętą z tegoż materiału. Szczyt szczęścia :-)

poniedziałek, 7 marca 2011

Granat zrzucony...

... zrzucony z szydełka.
Uff, udało się sfinalizować granatową chustę szydełkową. Poczyniłam ją szydełkiem 3,5 mm ze 130 g Angora de Luxe 583 (YarnArt), według wzoru z Drops Design, przetłumaczonego tutaj. Zaledwie 55 kwadratowych kawałków oraz 11 trójkącików, później 3 dni zszywania ich w całość i efekt jest, jaki widać.











Zamarzyłam być posiadaczką takiej chusty, więc ją mam i jestem szczęśliwa :-) Jednakowoż, to mój pierwszy duży projekt szydełkowy i chyba długo kolejnego nie popełnię z kilku względów. Po pierwsze wolę dziergać "druciane" robótki. Po drugie bardzo to żmudna praca, choć nie nudna (taki sobie pracochłonny wzór wybrałam). Dodatkowo szydełkowanie z moheru nie jest raczej relaksujące. Włoski haczą się i splątują. Trzeba bardzo uważać, a jak się pomylisz, to spruć na pewno Ci się nie uda ;-) Popełniłam trzykrotnie błąd, co zaowocowało niestety wyrzuceniem felernych kawałków do kosza, stratą czasu i włóczki. Dobrze, że nie dziergałam z bardziej szlachetnej nitki, bo żal by serce ściskał, gdyby trzeba było wyrzucić, choć maleńki kawałek ;-)