sobota, 12 marca 2011

Kwiecista spódniczka

Kwiatki w poprzednim wpisie, kwiatki i tu. Wiosenne akcenty usiłują przebić się przez zimową aurę.







Spódniczka powstała bardzo sprawnie w niedzielny wieczór, tydzień temu, z materiału, który córa wyszperała w domowym pawlaczu. Odnaleziona materia, to pozostałość po letniej spódniczce, którą Mama uszyła dla mnie, gdy byłam chyba w siódmej klasie podstawówki ;-) Ma więc swoje lata. Wolę nie liczyć jakie. Na pewno jestem w tym kwieciu uwieczniona na kolorowych slajdach, z owego czasu. (Może uda mi się je przerobić i dorzucić do tego wpisu?) Bardzo lubiłam to ubranko, bo było radosne i wielce szykowne, jak na tamte lata. Do spódniczki miałam uszytą białą bluzeczkę z różaną aplikacją wyciętą z tegoż materiału. Szczyt szczęścia :-)

8 komentarzy:

  1. Spódniczka przepiękna, a materiał wspaniale się prezentuje. Jak to czasami warto coś zachomikować, a potem jeszcze to odnaleźć w zakamarkach domu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Spódniczka jest bossssska! Aż mi się zachciało zasiąść do maszyny i spróbować własnych sił w szyciu ubranek dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj - były to nasze szczyty marzeń, oj były!
    Ciekawe, że Twojej córci podoba się to samo, co i Tobie:) Widać, że moda zatacza koło - przydałby się duży magazyn do przechowywania ubrań, co 20 lat wracałyby do łask:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ewo, sporo mam takich materiałowych "przydasiów" z dawnych czasów. Leciwe włóczki i wełny też się jeszcze ostały... Ale mnie wzięło na wspominki. przyszły mi na myśl moje dawne dzierganki. Mama szyła dla mnie, a ja dziergałam sobie sweterki.

    Fiubzdziu, rozstawiaj maszynę i do dzieła :-) Moja staruszka. Pewnie ma tyle lat, co materiał, z którego powstała spódniczka. Mimo to zygzak i podstawowy ścieg posiada, więc jak dziecię jakieś ubranko sobie umyśli, można je uszyć.

    Dorotheo, sama wiesz doskonale jaki wpływ na młodego człowieka miał jakikolwiek kolor na ubraniu we wszechogarniającej szarości lat osiemdziesiątych. Jeśli chodzi o upodobania, to myślę, że faktycznie mamy z Córą podobne i fajnie, że moda zatacza krąg :-)

    chmurko, dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczna! I taka radosna!
    Ja też czasem lubię pogrzebać w szafach mamy. Czasem cuda można wyszukać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. I ponownie spódniczka wygląda szykownie:)
    Ciekawy materiał. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń