poniedziałek, 7 marca 2011

Granat zrzucony...

... zrzucony z szydełka.
Uff, udało się sfinalizować granatową chustę szydełkową. Poczyniłam ją szydełkiem 3,5 mm ze 130 g Angora de Luxe 583 (YarnArt), według wzoru z Drops Design, przetłumaczonego tutaj. Zaledwie 55 kwadratowych kawałków oraz 11 trójkącików, później 3 dni zszywania ich w całość i efekt jest, jaki widać.











Zamarzyłam być posiadaczką takiej chusty, więc ją mam i jestem szczęśliwa :-) Jednakowoż, to mój pierwszy duży projekt szydełkowy i chyba długo kolejnego nie popełnię z kilku względów. Po pierwsze wolę dziergać "druciane" robótki. Po drugie bardzo to żmudna praca, choć nie nudna (taki sobie pracochłonny wzór wybrałam). Dodatkowo szydełkowanie z moheru nie jest raczej relaksujące. Włoski haczą się i splątują. Trzeba bardzo uważać, a jak się pomylisz, to spruć na pewno Ci się nie uda ;-) Popełniłam trzykrotnie błąd, co zaowocowało niestety wyrzuceniem felernych kawałków do kosza, stratą czasu i włóczki. Dobrze, że nie dziergałam z bardziej szlachetnej nitki, bo żal by serce ściskał, gdyby trzeba było wyrzucić, choć maleńki kawałek ;-)

26 komentarzy:

  1. Trudna praca ale efekt końcowy - rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna chusta i ten kolor, cudny głęboki granat.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję Wam za komentarze. Cieszę się, że dość szybko udało mi się ją skończyć. Jestem z siebie dumna ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jesteś więc "szczęśliwą posiadaczką chusty" :) Dla mnie szydełko ciągle jest tajemnicą, więc podziwiam dużo bardziej...

    OdpowiedzUsuń
  5. O matulu, jaka śliczna .....

    OdpowiedzUsuń
  6. No właśnie - szybko Ci poszło! Wzór kwiaciorka skrzętnie sobie schowam, kiedyś na pewno się przyda - jeśli nie na chustę, to na coś innego.
    I podobnie jak Ty wolę druty - a co do dziergania z moheru podzielę się wiedzą tajemną wyczytaną u innych dziergaczek: nigdy nie dziergać z moheru estońskich chust - nie osiągnie się dobrego efektu, po pęczki zginą we włoskach - czyli narobi się człowiek, a oczekiwanego cudu nie zobaczy.
    Na szczęście przeczytałam to zanim zaczęłam aeoliana - nie będę więc po jego skończeniu płakać rzewnymi łzami:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dorotheo, dziękuję za ostrzeżenie :-) Na razie tylko przyglądam się estońskim wzorom. Niektóre szczególnie przyciągają moją uwagę. Może kiedyś się skuszę, choć raczej nie będzie to w najbliższym czasie :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczna,delikatna a kwiaciorki super:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chusta piękna i ten kolor. Ale dlaczego zszywałaś, tak szybko w ostatnim okrążeniu się łączy elementy. Pozdrawiam Beata61

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj,wielkie gratulacje-chusta przepiękna i bardzo szybko się z nią "uwinęłaś". Czapki z głów! :-)))
    Co prawda nie jestem mistrzem szydełka,ale zastanawia mnie-podobnie jak poprzednią Komentującą-dlaczego zszywałaś elementy,a nie łączyłaś ich w ostatnim okrążeniu?
    Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego,Maja
    PS-dziękuję za "instrukcję" do poprzedniej chusty szydełkowej:-) Zrobiłam-efekty tutaj:http://tymczasem-maja71.blogspot.com/2011/02/o-resztkowej-chuscie-i-pomykowej.html -zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Druty czy szydełko - każdy Twój projekt rzuca na kolana. Za wzór kwiatka dziękuję, też może kiedyś wykorzystam

    OdpowiedzUsuń
  12. Beato i Maju, jak pisałam, to pierwsza moja praca szydełkowa i zszywałam, bo tak napisali we wzorze :-) Nie odważyłam się kombinować po swojemu. Podali drugą propozycję, by zszywać półsłupkami, ale po wypróbowaniu tej metody, porzuciłam ją, bo szwy wychodziły zbyt grube (toporne). Same widzicie, że jeszcze wiele muszę się nauczyć.

    OdpowiedzUsuń
  13. jest cudna. podziwiam cierpliwość

    OdpowiedzUsuń
  14. Się napracowałaś z tymi kawałeczkami:),ale warto było-jest śliczna:)Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Chusta prześliczna. I wyobrazam sobie jak pracochłonna. Z tych samych względów co Ty przedkładam druty nad szydełko. A za szydełkowanie z moheru to masz u mnie pełne uznanie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękna chusta. Szydełko można pokochać!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. O popatrz! Poszło Ci ekspresowo!
    Osobiście w garanatach za bardzo nie gustuję ale w tym wykonaniu bardzo mi się podoba.
    Serdecznie podziwiam za tempo i cierpliwość! Fiu, fiu!

    OdpowiedzUsuń
  18. Zrobiłaś cudowną , delikatną chustę w bardzo krótkim czasie. Gratuluję cierpliwości:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak już mnie bezwzględnie najdzie na coś z szydełkowych elementów (bo to na ogóle piękne rzeczy są), robię tylko to, co dobrze wygląda łączone na bieżąco w czasie wyrabiania kolejnych kawaleczków :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Też wolę druty. Tak się zastanawiałam dziś nawet nad tym kolorem właśnie angory, przepiękny jest. Piszesz, że mało szlachetna? Jeszcze nic z niej nie robiłam, a mam dwa motki beżu w zanadrzu, zobaczymy.
    Piękna chusta! Zawsze marzyłam o szydełkowych kwiatach, a tu proszę...wydziergałam na drutach.

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziękuję Wam wielce za wszystkie budujące komentarze :-)

    pierduty, w ogóle nie zastanawiałam się nad techniką wykonania podczas wyboru wzoru. Spodobał mi się ten i poszłam za ciosem :-)

    CU@5, piszę, że mniej szlachetna, bo kusił mnie moher z jedwabiem, ale nie przeżyłabym chyba straty choćby metra takiej włóczki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. Chusta przesliczna,warta włożonego w nia wysilku.

    OdpowiedzUsuń