środa, 16 lutego 2011

Popielaty

Wreszcie udało się skończyć, zablokować i obfotografować bolerko rozpoczęte chyba w październiku... Powinnam się wstydzić, wiem i to głównie przed córką, która stwierdziła, że wcale już tak bardzo nie cieszy się ze skończonego ubranka :-( Czekało niesamowicie długo na na swój debiut, a to dlatego, że rękawy trzeba było wszyć i główki ładne im wykonać. Jakoś nie miałam siły zabrać się za tak trudne zadanie. 
Najpierw na czacie w e-dziewiarce wypłynął temat "ponoć wygodnego" sposobu na dzierganie dwóch rękawów jednocześnie, na jednym drucie żyłkowym (magic loop). Wypróbowałam nawet opisywany sposób, ale zostałam przezeń pokonana. Nitki z dwóch kłębków i długość żyłki, która przy tej metodzie nie może być zbyt krótka, zwyciężyły. Plątały się niemiłosiernie, a ja w nich :-) Na pamiątkę zmagań pozostało jedynie zdjęcie prezentujące w jaki sposób powinny być nabrane parzyste tworki, żeby móc tak dziergać. (Fot. 9 w galerii) 
Porzuciłam zatem "udogodnienie" i wydziergałam rękawy każdy osobno, do miejsca gdzie powinna rozpocząć się główka i tu znowu nastąpił przestój... Trwały poszukiwania sposobu na ładne wszycie rękawów i wyobraźcie sobie, prawie jak na zawołanie mym oczom ukazał się wpis na blogu effci. To czego szukałam znalazłam u dołu tamtego posta :-) Dziękuję!!!










Oczywiście zszywanie ograniczyłam do minimum, tzn. w zasadzie wcale nie było szycia tradycyjnego, połączyłam jedynie przody z tyłem ściegiem dziewiarskim - niewidocznym (tak się chyba toto nazywa) no i rękawy w ten sam sposób doszyłam do główek wrabianych od góry.

Trochę danych technicznych dotyczących bolerka:
Rozmiar: 34/36; Włóczka: Wool 0282 (popielaty melanż) firmy YarnArt; Waga wdzianka: 150 g (półtora motka); Druty: 3 mm na żyłce; Dodatki: 2 guziczki.

17 komentarzy:

  1. Ela, Ty gadaj prawdę jak na świętej spowiedzi:
    ile ty masz PAR RĄK???
    Bo na pewno nie jedną!:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny pomysł i wykonanie - podoba mi się bardzo

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję Dziewczynki :-)
    Dorotko, rąk para jedna, ale jak pisałam, już miałam na sumieniu skończenie tego wdzianka. Jak takie maleństwo tak długo (od października) dziergać? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. mistrzowska robota!!!!!!!!!!!!!miło tu gościć!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię podglądać Twoje robótki. Naprawdę efektowne. Klasa i styl. Tkwię w podziwie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super bolerko!Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo mi się podoba:) Niecierpliwie czekam na następne cudo:)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie cierpię wszywania rękawów; metody effci jeszcze nie próbowałam (ostatnio wszystko od góry robię), ale chwała jej za to, że jest i że o znielubianej czynności można zapomnieć :)
    bolerko ma klasę!

    OdpowiedzUsuń
  9. Naprawdę ślicznie wyszło :) A córcia jeszcze odwoła co powiedziała, jak zacznie użytkować bolerko, bankowo! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Eleganckie "pracowe" bolerko!
    Uwielbiam takie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo eleganckie bolerko z resztą jak wszystkie tu oglądane dziewiarskie wyroby,pozdrawiam
    Małgosia

    OdpowiedzUsuń
  12. Bolerko piękne, bardzo perfekcyjnie zrobione. ostatnio tez spróbowałam robić rękawy na okrągło 2 razem. Dojechałam do końca, ale tak jak Ciebie denerwowały mnie plątające się nitki. natomiast metoda wrabiania główki rękawa od góry jest moją ulubioną! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Bolerko super. Ale gdybym robiła każdy rękaw osobno to, jak amen w pacierzu, każdy byłby inny. Robię dwa jednocześnie na jednym, prostym, standardowej długości drucie.
    Żeby się kłębki nie plątały każdy z nich jest po innej stronie mojej osoby, a odpowiednie manewrowanie drutami wystarczy,żeby nie poprzekręcać nitek.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam w koszyczku bolerko. Tylko rękawki mu potrzebne. Pół roku tak sobie leży ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję za wszystkie komentarze :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wg mnie to bolerko jest bardzo piękne.

    OdpowiedzUsuń