piątek, 2 lipca 2010

Summit nadziany...

"Nadziany", to znaczy nanizany na druty jeszcze przez jakiś czas, bo wybrałam sobie do dziergania cieniusieńką włóczkę. Nadziany znaczy też bogaty... Ciekawe w co on bogaty? Na pewno w oczka i dziury, bo taki to dziurawy wzór bardzo mi się spodobał. Bogaty również w miejsca, które ze mną odwiedził. Leżał grzecznie w autokarze i wyglądał z plecaczka w czasie przejazdów do miejscowości zwiedzanych przeze mnie w Polsce, Austrii, Czechach i na Morawach.
Dzierga się go wyśmienicie, ale pewnie jeszcze trochę czasu upłynie zanim będę mogła go ujawnić w pełnej okazałości.

Tak wygląda w chwili obecnej wybrany fragment dzianiny.
 

Jak się Wam podoba? :-)

***
Kachozet i Małgorzato, mam nadzieję, że również w efekcie końcowym spodoba się Wam ta dzianina.Trudno się dzierga w upały. Ręce są wilgotne i włóczka nie sunie tak gładko po drutach. Jednak myślę, że jak się uprę, to dam radę ukończyć, co zaczęłam :-)

3 komentarze:

  1. mnie się podoba nawet bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się piękna dzianinka:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładna ta twoja wersja szal - bardziej subtelna, lekka - chyba pierwsza, która mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń