wtorek, 22 czerwca 2010

Zielona tunika

Nareszcie skończyłam tunikę dla córci. Powstała według własnego pomysłu, wspomaganego sugestiami adresatki. Pewnie dlatego tak długo się "działa". Prawie po każdej przymiarce zmieniała się koncepcja i sposób wykończenia. W jednym byłam nieustępliwa. Została wydziergana w jednym kawałku - "na lenia" - bez zszywania.
 









Na ubranko zużyłam trzy i pół motka (350 g)  mieszanki wiskozy 60% i akrylu 40%. Dziergałam drutami 4 mm. Włoczka Friga DK  firmy Rozetti była bardzo przyjemna w robótce. Niestety nie wiem jak zachowa się po praniu. Na razie układa się bardzo ładnie, tak ładnie, że każda nierówność w dzianinie jest dokładnie widoczna ;-) Przynajmniej nikt nie będzie miał wątpliwości, że to ręczna robota, hihi.
Dobrze, że ubranie udało się wreszcie skończyć, bo już młodsza córcia dopomina się o bolerko dla siebie, obiecane dość dawno temu.
Może krócej będzie czekała, niż starsza na swoją tunikę - sukienkę?

5 komentarzy:

  1. Powiem tylko jedno.. ARCYDZIEŁO!!

    I drugie ;) BOSKI kolor!

    OdpowiedzUsuń
  2. Weroniko, dziękuję za słowa uznania :-) Kolor włóczki też mi się bardzo podoba. Córka sama wypatrzyła ją w pobliskiej pasmanterii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoja tunika mnie powaliła. Frygię kocham od jakiegoś czasu, teraz chcę z niej koniecznie właśnie taki ciuch :)

    OdpowiedzUsuń